Jak zacząć odchudzanie?

jak-zaczac-odchudanie

Szybko i wolno. Szybko – bo gdybyśmy czekali na idealny moment, nigdy byśmy nic nie zaczęli. Wolno – bo małymi krokami. Zrozum szybko: wolno Ci zacząć wolno.

Często jest tak, że musimy zebrać się do jakiegoś przedsięwzięcia. Czekamy na odpowiedni moment. Na poniedziałek. Na początek września. Na nowy rok. I to jest zrozumiałe. Gorzej, kiedy to zbieranie trwa… trzy lata. Pamiętaj: „najlepszy czas na działanie jest… teraz”. Nie bój się, że upadniesz, że ruszysz od poniedziałku, a we wtorek zjesz czekoladę. Ważne, żebyś w środę znowu się podniósł. „Sukces to zmierzanie od porażki do porażki bez utraty entuzjazmu”.

Cel. Postaw sobie cel. Cel realny i jednocześnie podniecający. Musisz sam zdecydować, co to będzie. Może to być np. 20 kg mniej i wejście w ulubioną sukienkę, a w przypadku mężczyzny np. zapięcie koszuli sprzed kilku lat. Wizualizuj sobie ten cel. Poczuj swój płaski brzuch. Poczuj wzrok płci przeciwnej na swoim ciele. Poczuj podziw znajomych. Poczuj jak sprawnie się czujesz. Poczuj sferę intymną swojego życia w nowej odsłonie.

Ale, uwaga, pomyśl też, jakie będziesz mieć korzyści z tego, że nie rozpoczniesz odchudzania. Tak, tak, będziesz mieć z tego mnóstwo korzyści. Będziesz mógł/a sobie jeść pizze i czekolady, kiedy Ci się będzie podobało. Nie będziesz nic zmieniać w swoim życiu. Nie będziesz musiał/a wymieniać garderoby.

Życie to sztuka wyboru. Wybierz sam, w pełni świadomie, którą drogę wolisz.

Jeśli wybrałaś/eś chudnięcie, czytaj dalej. Jeśli wybrałaś/eś drugą drogę, zamów pizzę. 😉

Tak jak 20 kg nie przybyło Tobie w tydzień, tak i w tydzień nie spadnie. Dlatego osiąganie celu podziel sobie na etapy. Mówi się, że nawet słonia można zjeść po kawałku. No właśnie. Postaw tak mały krok, że aż śmieszny. Na przykład: codziennie rano wypiję szklankę wody. I nie rób nic innego związanego z odchudzaniem. Dalej jedz tak samo, dalej nie ćwicz, itp. Ale codziennie rano wypij szklankę wody! Kiedy już będzie Cię nosić do kolejnego kroku, zrób go, np. zjedz codziennie rano śniadanie. Jakiekolwiek. Nawet pszenną bułkę z kiełbasą. Ale zjedz śniadanie. Chodzenia na spacery czy siłownię też nie zaczynaj od 3, 4, 5 razy w tygodniu! Idź raz w tygodniu. Na pół godziny. Nawet jak będzie Cię nosić, żeby iść dwa razy albo zostać dłużej – nie idź i nie zostawaj. Trwaj w tym chceniu, ale trzymaj się planu – idź raz w tygodniu. Czy to nie piękne uczucie, kiedy aż nie będziesz mógł/a doczekać się kolejnego tygodnia, żeby znowu poćwiczyć?

Najważniejsze jest działanie i otwarcie się na porażki. Działaj. Skocz w przepaść, a w powietrzu lep skrzydła. Tylko tak się osiąga sukces. Działaj, działaj, działaj. Wyrabiaj w sobie zdrowe nawyki. Jeśli na 30 dni w miesiącu, 20 razy wypijesz rano wodę, czy zjesz śniadanie, to już będzie lepiej niż na Twoim wcześniejszym etapie, kiedy w ogóle nie piłaś/eś wody i prawie w ogóle nie jadłaś/eś śniadań. Choćbyś przeczytał/a tysiąc książek o dietetyce, motywacji, stawianiu celów, itp., ale nie zaczęła/ął działać, cała wiedza pójdzie na marne.

Krzysztof Korsak, specjalista ds. żywienia, współwłaściciel Smacznej Diety
Andrzej Stefanowicz, dietetyk, współwłaściciel Smacznej Diety